Poszukiwany przez Policję

Poszukiwany przez Policję

Poniedziałek, godzina 17h00, kontrola policji (a może to milicja?), panowie informują mnie, że jestem poszukiwany w całej Szwajcarii.
Ponieważ sprawa jest wielkiego kalibru funkcjonariusze informują mnie, że muszą wezwać policję kantonalną.
Na pytanie o co chodzi, również nie otrzymuję odpowiedzi, albowiem panowie policjanci nie mają uprawnień aby to sprawdzić.
Policja? Dziwna jakaś. 🤔

Ponieważ nie przypominam sobie abym zrobił cokolwiek, co zasługiwałoby na nadanie mi miana poszukiwanego, dlatego jestem spokojny, nawet lekko ubawiony całym zajściem.
No ale dobrze, panowie napewno tego sobie nie wymyślili więc cierpliwie czekam, to przecież ich praca.

W oczekiwaniu na dotarcie posiłków wywiązuje się rozmowa. Okazuje się, że mundurowi to normalni ludzie. Jeden z nich był nawet w Krakowie i bardzo dobrze wspomina Polskę z końca lat 90-tych, schyłek komunizmu. Był 1997 rok, ceny z innej epoki, inni ludzie, to jeszcze była szara Polska, ale niezwykle gościnna i to właśnie zapamiętał ów pan.

Po dotarciu posiłków żegnamy się ściskając sobie ręce. Przyokazjii proszę ich aby podrzucili mi ośmioletnią córkę do domu, która była akurat ze mną.

Ja bowiem muszę udać się na komisariat policji, celem wyjaśnienia jakiego to tak strasznego czynu się dopuściłem aby zasłużyć na miano poszukiwanego.

Ku mojemu zdziwieniu robią to chętnie a mała ma radochę ponieważ pojedzie super samohodem policyjnym.

Udaję się swoim autem za patrolem, który po mnie przyjechał. Chyba nie jest aż tak źle skoro mogę sam prowadzić. Początkowo to pani w mundurze miała kierować moją częścią dobytku. Nie mając na to jednak zupełnie ochoty pozwoliła mi zasiąść za kierownicą mojego samochodu. Mnie było to kompletnie obojętne, czy pojadę w radiowozie czy za nim.

Na posterunku okazało się, że jestem poszukiwany za przekroczenie prędkości o 6 km/h około 10 miesięcy wcześniej. Oczywiście po takim okresie trudno sobie przypomnieć szczegóły całego zajścia. Efekt zaskoczenia, upływ czasu,… Suma sumarum faktycznie takie miało zdarzenie, tyle że nie byłem to ja a mój kolega kierujący moim samochodem. Pamięć jednak odzyskałem nazajutrz, kiedy już było po wszystkim, kiedy emocje opadły i na spokojnie wszystko stało się jasne.

Rok temu pożyczyłem koledze samochód, ten jechał za szybko i zrobiło mu fotkę. Powiedział mi o tym i poprosił, że gdy dostanę mandat to abym mu go dał. No i super bo tak powinno być, tylko, że ja nigdy tego mandatu nie dostałem.

Z dokumentów wynikało, że policja w Bazylei nie była w stanie ustalić mojego miejsca zamieszkania. Zatem zostałem zarejestrowany w rejestrze RIPOL, w wielkim skrócie jest to baza danych osób poszukiwanych w Szwajcarii.

Kto zatem może taki adres ustalić? Od kilku lat nie zmieniałem swojego miejsca zamieszkania, nie ukrywałem się w żaden sposób, od kilkunastu lat pracuję w tym samym miejscu.

Niestety nie mogłem opuścić posterunku nie zapłaciwszy mandatu. 60 CHF za przekroczenie prędkości i 180 CHF za to, że byłem poszukiwany. 240 CHF.

Szokujące w całej sytuacji jest to, że policja szwajcarska nie jest w stanie ustalić miejsca zamieszkania osoby, będąc w posiadaniu nr rejestracyjnego pojazdu. Wskutek czego stajesz się osobą poszukiwaną w całej Szwajcarii. Ponadto do mandatu dolatuje ci 180 CHF!!! tylko dlatego że komuś nie chce się wykonać swojej pracy.

A wisienką na torcie jest to, że w Szwajcarii każdy obywatel, będący w posiadaniu jakiegokolwiek nr. Rejestracyjnego, jest w stanie w ciągu 1 minuty znaleźć adres osoby do, której ów nr należy.

2 comments on “Poszukiwany przez Policję
  1. MB pisze:

    A wydawałoby się, że w Szwajcarii sytuacje niczym z filmów Barei nie mogą mieć miejsca…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *