La Route des Grandes Alpes, dzień trzeci.

La Route des Grandes Alpes, dzień trzeci.

Grudzień, ja nadal jeżdżę na motocyklu, faktycznie mamy mocne ocieplenie klimatu. Wolałbym zimę, trudno jednak skarżyć się na to, że mam suchy asfalt i nadal mogę bawić się na dwóch kołach. Wprawdzie są to wypady tylko do pracy i jakieś wokół domu ale i to sprawia mi wielką przyjemność.
W głowie powoli zaczynają się rodzić jakieś pomysły na kolejny sezon, ciekawe co z tego wyjdzie.
No cóż wieczorami jednak wracają wspomnienia, jak to fajnie było wiosną, latem, jesienią, kiedy jeszcze słońce otulało nas swoim ciepłem. I tak oto pojawia się ostatnia porcja wspomnień z RGA (Route des Grandes Alpes). Pora zakończyć mój krótki opis podróży drogą wielkoch Alp. Trasa ma 720 km, ponad 10 000 zakrętów, widoki zapierające dech w piersiach, praktycznie sam na trasie, o tej porze roku niewiele osób zapuszcza się w te strony. Nic dziwnego normalnie przełęcze są już pozamykane z powodu śniegu.
Po poprzedniej nocy spędzonej pod namiotem nie miałem ani ochoty (zimno), ani możliwości upolowania jakiegoś pola kempingowego. Koniec sezonu, wszystko pozamykane samo znalezienie hotelu graniczyło z cudem. Po około 10 telefonach udało się w końcu coś zamówić. Wiele osób będzie zgorszonych parkowaniem motocykla na miejscu dla niepełnosprawnych, ale takie zostało mi przydzielone przez panią w hotelu. Nikogo niepełnosprawnego widocznie nie było wśród gości hotelowych tej nocy.
Sezon motocyklowy wciąż trwa, choć jest to coś w rodzaju wielkiego spowolnienia, hibernacji jak po butelce wódki,… 😏.
Miło powspominać to co było kiedy czuje się jakiś niedosyt przyczepności… pozdrawiam wszystkich i dziękujė za lekturę i cierpliwość,… do zobaczenia na trasie, LWG 😎.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *