Fort Pre-Giroud & Groty w Valorbe

Fort Pre-Giroud & Groty w Valorbe

Brak słońca i deszczowa pogoda wpędziły nas pod strzechy. Zazwyczaj gościliśmy w Alpach, lecz i tym razem, drugi już tydzień z rzędu chronimy się przed pogodą, którą niesłusznie definiujeny jako „brzydką”.
Na szczęście matka natura, czasami sama, innym razem w zmowie z ludźmi, potrafi nas zaskoczyć równie pięknie jak górskie krajobrazy. Tym razem podobnie jak w ubiegłym tygodniu schroniliśmy się przed deszczem w ziemskich czeluściach.
Najpierw zwiedziliśmy fort z okresu II wojny światowej. Po owej wizycie udaliśmy się ponownie w podziemia, lecz nie wykute ręką człowieka, jak to było w przypadku wojskowych instalacji. Groty w Vallorbe to dzieło natury. Pozwolę sobie na odważne stwierdzenie, że największy wirtuoz słowa nie jest w stanie oddać ich piękna. Niemniej jednak, nawet nie mając się za wybitnego w dziedzinie polonistyki, postaram się o krótki opis tego co było mi dane zobaczyć podczas kolejnej mojej motocyklowej mini-wyprawy.

 

Fort pre-Giroud

Fort… W imię pokoju ludzie walczą ze sobą i jedni zabijają drugich. I właśnie w związku z tym, na terenie szwajcarskiej Jury w 1937 zbudowano największy fort w tej części kraju. Na szczęście nigdy nie musiał służyć do celów w jakich został zbudowany. Owy niepozorny domek udający szwajcarski „szalet”, ukryty wśród lasów, był bowiem uzbrojony po zęby. Trzy potężne jak na tamte czasy działa broniły helveskiej ziemi od czasu II wojny światowej do początku lat 80-tych. Z niezbyt spójnych opowieści przewodnika dowiedziałem się, że broń owa nie była używana zbyt często. Miejscowi żołnierze strzelali sobie z niej w celu podniesienia swoich umiejętności w pozbawianiu wrogich jednostek życia. Według barwnych opowieści naszego opiekuna, podczas uroczystego otwarcia fortu w obecności szwajcarskich pryncypałów, kiedy próbowano oddać honorową salwę z owych dział, jedno z nich eksplodowało! Na szczęście nikogo nie przenosząc do wieczności:)
Ciekawa wizyta. Gdybym miał pokusić się o porównania to powiedziałbym, że panuje tutaj atmosfera podobna do tej, jaką spotkałem w Polsce zwiedzając Wilczy Szaniec i Mamerki. Nie należy jednak porównywać owych miejsc ani pod względem architektury czy wkelkości. Tutejszy fort jest bowiem jak mrówka przy słoniu. Podobieństwa widzę jedynie w obskórności, podziemi, w atmosferze miejsca…Nie są to podobieństwa wizualne, a ocena moja jest bardzo subiektywna.
Miejsce godne polecenia. Niewielkie, jak to w Szwajcarii… tutaj tylko Alpy są ogromne:)

 

Groty w Vallorbe 

Groty w Vallorbe to jedne z najpiękniejszych, jakie widziałem w życiu. Jakiekolwiek próby opisania tego nie powiodą się. Dlatego nie będę tracił czasu swojego i waszego na zbędne opisy. Wspomnę jednak, tak dla zbieraczy rzeczy „naj”, że płynie tutaj „naj”większa podziemna rzeka w Euopie Centralnej.
Groty w Vallorbe umieściłbym jako jedno z Top-10 Szwajcarii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *