Anglia motocyklem

Anglia motocyklem

ANGLIA

Jestem w Anglii.
Jazda po lewej stronie drogi to jakaś kompletna porażka 🤣, nie wiem, kto to wymyślił, trzeba się jednak podporządkować

  • Jest ciemna noc 
  • nie mam noclegu 
  • Nic nie widzę 

Znalazłem sobie na GPS jakiś kamping, tylko nie wiem, czy ktoś będzie, aby mnie przyjąć o tak późnej porze.

Dodatkowo na rozbijanie namiotu w nocy, mam równie wielką ochotę, jak Japończyk na spacer po górach.

Ostatecznie kampingokazał się wytworem wyobraźni mojego GPS. Lub po prostu po godzinach otwarcia, w magiczny sposób znika on z oczu spóźnionym przybyszom, aby ci nie naprzykrzali się zaspanej obsłudze 🤔.

Nie wiem tego i nie zamierzam sprawdzać, jaki jest tego powód. Ostatecznie spałem pod niebem pełnym gwiazd.
Czyli tak jak lubię.

  • Nie musiałem rozkładać namiotu 
  • byłem sam 
  • Wokół panowała zupełna cisza, nie licząc szumu wiatru w koronach drzew.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

CANTERBURY

Mewy tutaj chodzą po ulicach… Mają dziwny wyraz dzioba 🤔.

Chyba podobny do mojego, kiedy zobaczyłem angielską kawę z mlekiem… 🙂

 

Miasto Canterbury jest miejscem narodzenia się angielskiego gotyku. Tutejszą katedrę zaś uważa się oficjalnie, za budowlę, która ten styl rozpoczyna.
Trzy razy rozpoczynał się gotyk na świecie. W Niemczech w Anglii i we Francji. Rozróżniamy zatem style gotyckie: 

  • Angielski 
  • Niemiecki 
  • Francuski 

Stąd trzy daty jego rozpoczęcia, które pominę tutaj, nie jest to blog historyczny.

Katedra jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Co zresztą w całej Wielkiej Brytani jest bardzo często spotykane, w związku z ich bogatą historią i niezwykłą przyrodą. Jest ona jednym z największych kościołów na wyspach. Lecz wkomponowana w miejscową zabudowę nie sprawia takiego wrażenia.

Nacieszywszy oczy jej pięknym widokiem, postanowiłem przez moment zostać Cantemburskim powsinogą. Moje włóczęgostwo zawiodło mnie (w bardziej lub mniej zamierzony sposób) do wrót najstarszego kościół w Anglii.

Oczywiście najstarszy kościół w cudzysłowu, wszystko bowiem zależy od punktu widzenia.
W tym przypadku dopisano małym druczkiem, że to najstarszy kościół, w którym nadal odbywają się nabożeństwa.

Nie zmienia to jednak faktu, że przede mną wznosił się kawał historii.
Podobnie jak w przypadku katededry i ten obiekt został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Taki kieszonkowy kościółek, o wątpliwej urodzie, natomiast otoczony pięknym, romantycznym cmentarzem.
Tutaj po raz pierwszy zobaczyłem stare celtyckie krzyże, dotychczas widziałem takie tylko na widokówkach i w książkach historycznych.
Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że ów widok będzie mi towarzyszył od tej chwili do momentu, aż nie opuszczę celtyckiej ziemi.
Dodatkowo fakt, że stoję w obliczu obiektu o tak długiej historii, robi na mnie wielkie wrażenie.
Zrobiłem kilka pamiątkowych fotografii i ruszyłem w dalszą drogę.

STONEHENGE

Następne na liście jest kilka kamieni poukładanych w krąg.
Od wielu, wielu lat naukowcy próbują znaleźć odpowiedź na pytanie, po co ktoś zadał sobie tyle trudu, aby zbudować tak dziwną konstrukcję.
Jednak do chwili obecnej nikomu nie udało się rozwiązać owej zagadki. Ponadto budowniczy Stonehenge, prawdopodobnie nie przewidzieli ogromnego sukcesu ekonomicznego, jaki osiągnie ich budowla około 2000 lat później.
Ceny biletów nie należą do najtańszych, aczkolwiek istnieje możliwość zwiedzenia obiektu za darmo.
Warto jednak zapłacić 5 funtów za parking i udać się na wspaniały spacer w kierunku kręgu (5£za motocykl, ale cena za samochód jest chyba taka sama).

Po dotarciu na miejsce należy wybrać drogę dla rowerów i pieszych, która jest oddzielona tylko siatką od oficjalnej drogi przeznaczonej do zwiedzania.
Już przy samej budowli droga płatna odbija od naszej darmowej, co pozwala na podejście jeszcze bliżej do kręgu. Ja takiej potrzeby nie odczuwałem, z drogi którą, wskazał mi miejscowy sprzedawca owoców, widziałem wszystko doskonale.

Jeżeli jednak ktoś ma ochotę podejść jak najbliżej, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby kupić bilet.

CENA:

  • 23 funty za dorosłego osobnika 
  • bilet rodzinny – 60 funtów!!! 

Na zdjęciu jest furtka, przez którą należy wejść, aby dotrzeć do kręgu za darmo. Po prawej stronie jest oficjalne wejście z biletami. Piękne miejsce zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

DRON

Pewien Anglik mało z siebie nie wyszedł, krzycząc na mnie, żebym przestał dronem
latać nad Stonehenge.
Niemiałem złych zamiarów. Najpierw myślałem, że nie można latać dronami, jak to często bywa w takich miejscach. Okazało się jednak, że takowe latają nad słynnymi kamieniami. I nikt ani nie darł gęby, ani nie strzelał do owych latających obiektów.
Być może zostały omyłkowo wzięte za przybyszów z kosmosu i nikomu nie wadziły 🤔.

Mój w każdym razie został rozpoznany jako intruz, jakiś gruby anglik biegł kilkaset metrów, aby mi zwrócić uwagę.
Zmachał się biedak wielce. Nie udało mu się jednak do mnie dotrzeć, na przeszkodzie stanęło mu ogrodzenie, mające na celu zarabianie pieniędzy na turystach.
Poprzez kanalizowanie ich w kierunku kas oraz dzieląca nas ruchliwa ulica.

No i spotkałem ludzi z rajdu „ZŁOMBOL”, super widok.

DURDLE DOOR

Tutaj będę trochę gawędził, taki mój debiut filmowy. Może komuś się spodoba może nie, niewielu pewnie dotrwa do końca pięciu minut dywagacji 🤣.

Piękne jest wybrzeże klifowe, po raz pierwszy widziałem je na żywo, a nie na fotografiach.

KOLEJNY DZIEŃ

Przestaję już liczyć dni spędzone w podróży to chyba znak, że udało się mi porzucić pewną część mnie.
Tą z głową pełną przemyśleń, spraw do załatwienia, codziennych obowiązków… 

 

Czy czuję się wolny? 🤔🤔🤔

NIE.

Szkoda, bo chciałbym móc napisać, że jestem super wolny, że stan nirwany mam w kieszeni lub jednym paluszku. Widocznie nie zostały spełnione wszystkie niezbędne warunki, aby taki stan osiągnąć. Prawdopodobnie musiałbym wyruszyć w podróż dookoła świata, lecz nie jestem pewien czy i to by wystarczyło.

WALIA

Dzisiejszą noc spędziłem jak zwykle w namiocie, gdzieś na polu kampingowym w Walii. Walia to o ile dobrze zrozumiałem taki nasz Śląsk. Chłopaki są bardzo mocno przywiązane do swojej kultury i dialektu. Ten bardziej przypomina język bretoński zbliżony do Francuskiego jak Angielski.

TROCHĘ HISTORII

Pewien Angielski monarcha (Henryk I) postanowił podbić ową krainę. W 1282 roku skopał Walijczykom dupsko tak mocno, że ci nie bardzo mogli się pozbierać, właściwie to ten stan trwa do dzisiaj.

A żeby chłopaki nie zapomnieli, kto tutaj teraz rządzi i komu, należy płacić podatki…

Henryk I wybudował im trzy potężne zamki, jeden z nich, (Caernarfon) jest celem mojej dzisiejszej podróży.

Miasto, od którego zamek przeją nazwę, położone jest nad morzem Irlandzkim. Twierdza jest imponująca, swoim wyglądem zewnętrznym przypomina mury Konstantynopola.

Konstantynopol ? 🤔

Gdzie to dzisiaj jest? No dobrze powiem wam, to dzisiejszy Istambuł.

Zastanawiacie się pewnie, skąd na północy europy w średniowieczu wiedzieli, jak wyglądają mury Konstantynopola?

Ano tak się składa, że Henryk I podobnie jak ja był motocyklistą (motocykl = koń). Ponadto zapisał się do klubu zwanego Wyprawy Krzyżowe.
Cała ta brać wybrała się na wycieczkę na południe europy, po drodze łupiąc, grabiąc, paląc i mordując wszystko, co tylko stanęło im na drodze.
W taki oto sposób nasz turysta widział Konstantynopol.
Po powrocie do Anglii postanowił sobie podobny wybudować.

Cała budowla jest świetnie zachowana z zewnątrz, w środku zaś pozostały głównie fundamenty, pozwalające zwiedzającym wyobrazić sobie jak kiedyś wyglądało wnętrze zamku.

 

Na koniec fotografia pokonanej trasy:

a to jest mapa trasy przejechanej tego dnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *