Trzy państwa, wyprawa dookoła Mont Blanc

Trzy państwa, wyprawa dookoła Mont Blanc

Wyprawa na dwa lub trzy dni wokół Mont Blanc to ucieczka do szczytów wiecznie pokrytych śniegiem. To prawdziwa uczta dla naszych zmysłów, wielki łyk świeżego powietrza.

Mont Blanc (4809 mnpm.)

Według niektórych to najwyższy szczyt Europe według innych nie. Zależy jak przeprowadzisz granice naszego kontynentu.
Niektórzy uważają, że ta granica to główna grań Kaukazu, zatem Elbrus (5642 mnpm.) dzierżyłby palmę pierwszeństwa. Międzynarodowa Unia Geograficzna jest jednak innego zdania, zatem oficjalnie najwyższym szyczytem Europy jest Mont Blanc.

Ja tradycyjnie wyruszyłem z Fryburga w Szwajcarii, miejsce zamieszkania nie pozostawiło mi innego wyboru.
Około100 km autostradą do Martigny, starej osady pamiętającej czasy rzymskie. Malowniczo położona osada jest, podobnie jak Chamonix we Francji lub Aosta we Włoszech, doskonałym punktem na rozpoczęcie tej trasy od strony Szwajcarii.

 

Przełęcz ŚW. BERNARDA.

Położona na wysokości 2473 m npm. łączy szwajcarską dolinę Rodanu w włoską doliną Aosty.
W roku 1050 Bernard z Aosty założył na tej przełęczy dom pielgrzyma.
Szlakiem tym podążało wiele znanych osobistości, jak cesarz Karol Wielki, Henryk IV, Fryderyk I.
W 1800 roku Napoleon Bonaparte z 40 000 żołnierzy podążał tędy w stronę Włoch.
Na wierzchołku przełęczy zanjduje się przejście graniczne, praktycznie nieistniejące. Dziś to kilka straganów z alpejskim rękodziełem made in China. Obok słynne hospicjum. Ponadto możesz tam zwiedzić najsłynniejszą hodowlę bernardynów na świecie.

 

prywatne impresje.

Tyle suchych faktów. Ja znalazłem się na przełęczy o 7h30 rano. Po zaatakowaniu pierwszych zakrętów niespodziewanie pojawił się na mojej drodze świstak…miła niespodzianka.
Na przełęczy niezwykłe odczucia! Gdyby księżyc był pokryty śniegiem powiedziałbym, że panuje tutaj księżycowa atmosfera.
Pustynia śniegu lub jak pisał Julian Przyboś w utworze „Z Tatr”: gromobicie ciszy.
Istotnie spokój panujący tutaj o tej porze dnia, wraz z pokrywającym dolinę śniegiem ma w sobie jakąś magię.
Wielokrotnie byłem na przełęczy Św. Bernarda, jednak dzisiaj atmosfera tego miejsca jest wyjątkowa. Czuje się pozytywną energię tego miejsca.

Pora jednak pożegnać przełęcz, Szwajcaria zostaje za moimi plecami.

 

ITALIA

Serpentyny po stronie włoskiej są równie malownicze jak szwajcarskie, tylko że zamiast pokonywyć je pod górę podążam w kierunku Aosty położonej prawie dwa kilometry poniżej przełęczy.
Aosta to małe (35 000 mieszkańców) miasto pamiętające czasy rzymskie, położone w dolinie ciągnącej się na prawie 100 km.
Na tym odcinku na przestrzeni kilku wieków powstało około 100 różnych zamków i warowni.
Nie widziałem wszystkich, ale droga jest niezwykle piękna i malownicza.
Mój punkt odniesienia, Mont Blanc ciągle mi towarzyszy. W tym miejscu dolina wije się pomiędzy wspomnianym szczytem a Monte Rossa (4634 mnpm.). To najwyższy szczyt Szwajcarii, położony na granicy z Włochami.
Po krótkim czasie droga zaczyna się wznosić i kręcić. Tym razem zbliżam się do Francji.

 

 
 
 
 
Pożegnanie z WŁOCHami.

Granica państwa znajduje się na przełęczy Małego Św. Bernarda (2188 mnpm.).
Podobnie jak jej większy brat, przełęcz zawdzięcza swoją nazwę Bernardowi z Aosty. Schronisko ns jej szczycie niosło pomoc ludziom zmagającym się z górami.
Wjazd na przełęcz jest trudny, tak ciasne zakręty po raz ostatni pokonywałem w ubiegłym roku zmagając się z San Bernardino w szwajcarskich Alpach.
Tyle tylko, że ciągle jeszcze nie jestem wprawiony w jezdzie na motocyklu po zimowej hibernacji i owe zakręty okazały się nielada wyzwaniem. Miałem kupę śmiechu zdając sobie sprawę jak kiepsko pokonywałem pierwsze agrawki w tym sezonie.
Na szczycie tradycyjny postój na kilka fotografi, by po chwili niespiesząc się, kontynuować mój trip w kierunku miejsca w którym kilka miesięcy wcześniej utknąłem.
W październiku, jadąc Drogą Wielkich Alp (la Route des Grandes Alpes) nie udało się mi przejechać zaplanowaną trasą. Musiałem zawrócić, co kosztowało mnie jakieś 120 km dodatkowego objazdu. Miałem nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Rzeczywiście było: droga została naprawiona! Kolejna przełęcz, w niezwykłej scenerii, która chyba zawsze będzie wprawiać moje serce w nieco szybsze bicie.
Potem Cormet de Roselend, niewielka przełęcz (1968 mnpm.) ale niezwykłej urody, zaraz po jej przekroczeniu naszym oczom ukazuje się piękne alpejskie jezioro.
Po niezbyt długim czasie zbliżamy się do naszego do Mont Blanc.
U podnóża góry znajduje się Chamonix. To doskonały punkt wypadowy dookoła najwyższego punktu w Europie (4809 mnpm.) i chyba najbardziej znane miejsce związane z królem alpejskich szczytów. Nic dziwnego, to stąd prowadzi kolejka linowa na Mont Blaclnc. W rzeczywistości nie dociera ona na sam szczyt a na wznoszącą się obok Aiguille du Midi (3842 mnpm.)
Jest to miejsce z którego rozpościera się wspaniały widok nie tylko na Mont Blanc, ale na inne najwyższe szczyty alpejakie. Francuskie, Włoskie czy Szwajcarskie, z których wiele przekracza 4000 m wysokości.

Dla mnie podróż dobiega końca, za niecałe dwie godziny będę w domu.

 

kilka tstatystyk.

  • Trasa o długości 530 km
  • Byłem przez 15 godzin w drodze.
  • Prowadziłem motocykl przez 9h30
    Zabrałem z sobą namiot ale okazało się, że podróż zajeła mi tylko jeden dzień. Nie spieszyłem się, kiedy miałem ochotę zatrzymywałem się a kilometry ubywały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *